W manifestacji wzięło udział około stu osób: studentów, uczniów szkół średnich, emerytów oraz mieszkańców nowych rzeszowskich osiedli - Słociny i Załęża. - Mamy dość tej rady i ustawicznego blokowania inwestycji. Chcemy, aby radni zajęli się pracą, a nie politykowaniem - tłumaczyli uczestnicy manifestacji. W tym czasie, gdy oni protestowali pod ratuszem, w środku toczyła się burzliwa dyskusja na temat najważniejszej miejskiej uchwały - projektu tegorocznego budżetu. Ten według prezydenta miasta ma być wyjątkowy - ze względu na skalę inwestycji. - Wydamy na nie prawie 130 milionów złotych. Nigdy nasze miasto nie miało takiej sumy na ten cel. Ważne jest jednak szybkie uchwalenie budżetu, byśmy mogli rozpocząć przetargi i ruszać z inwestycjami. Bo w wielu z nich wykorzystywane są pieniądze unijne, które trzeba szybko rozliczyć. A są to poważne przedsięwzięcia - jak np. remont ul. Krakowskiej. Każde opóźnienie może dużo kosztować miasto - przekonywał radnych prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp