Stanisław Maksymiuk z Dorohuska od początku wojny pomagał uchodźcom z Ukrainy. Prowadził mały bar zlokalizowany tuż przy granicy, gdzie stołowali się celnicy i pogranicznicy, a także osoby przekraczające granicę. Na początku wojny w Ukrainie lokal działał praktycznie całą dobę. Wybuch gazu całkowicie zniszczył jednak bar Maksymiuka, w szpitalu zmarł ciężko poparzony syn właściciela. Prokuratura bada, czy ktoś nie przyczynił się do wybuchu.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp