Dziesięć minut od szczęścia
Mecz rozpoczęło prowadzenie Lecha 8:0 i mimo że trener Polonii Janusz Kita próbował poprawić sytuację (częste zmiany, dwie przerwy na żądanie) przeciwniczki utrzymywały przewagę. Tylko przez kilka minut można było mieć nadzieję, że Polonia zdoła odmienić przebieg wydarzeń. W 11. min było tylko 24:25, lecz końcówka pierwszej części znów należała do Lecha. Warszawianki nie potrafiły zatrzymać [Wiesława Mrozińska-Lipińska], która w ciągu ośmiu minut rzuciła 16 pkt! Głównie dzięki jej skutecznej grze i stratom warszawianek (m.in. Katarzyna Dulnik czterokrotnie popełniła błąd kroków) różnica po pierwszej połowie była tak wysoka.
4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.