Jeśli jeszcze nie napełniliśmy naszego żołądka do granic możliwości, ale już z góry wiemy, że trudno będzie nam się oprzeć wszystkim świątecznym smakołykom, to wcale nie jesteśmy w bardziej komfortowej sytuacji, niż ci, którzy już jęczą, trzymając się za brzuchy. Najważniejszą zasadą jest umiar i zdrowy rozsądek. Nie trzeba sobie odmawiać smakołyków i słodyczy, pod warunkiem, że wrzucimy je w siebie w małej ilości. Pamiętajmy też, że niektóre potrawy nasz żołądek trawi o wiele dłużej (mak, kapusta, tłuste ciasta).Nie tylko w święta

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp