Niech następca zdecyduje
Sprzedając w lipcu ubiegłego roku 35 proc. akcji TP SA konsorcjum France Telecom i Kulczyk Holding, rząd obiecał mu kolejne 10 proc. po podanej cenie powiększonej o inflację (około 40 zł za sztukę) i możliwość kupna 6 proc. w ofercie publicznej. Na giełdy miały też trafić do końca września tego roku pozostałe akcje (z wyjątkiem 5 proc. znajdujących się w rezerwie prywatyzacyjnej). W zależności od tego, czy dowodzone przez Francuzów konsorcjum skorzystałoby z możliwości kupna akcji, w ręce inwestorów dostałoby się więc od 14 do 30 proc. papierów polskiego operatora.
Ostatnio sytuacja się jednak mocno skomplikowała. Z powodu bessy na giełdach France Telecom zrezygnował na początku sierpnia z możliwości kupna 10 proc. akcji TP SA po 40 zł za sztukę. Od chwili wejścia Francuzów do TP SA wartość akcji polskiego operatora spadła bowiem aż o 70 proc. i oscyluje dziś wokół 12-13 zł. Dokupienie akcji po cenie wynegocjowanej przed rokiem stało się trudne do uzasadnienia akcjonariuszom zadłużonego na 60 mld euro FT. Wprawdzie resort negocjuje z Francuzami sprzedaż pakietu akcji, ale ci żądają już "ceny realistycznej". Według nieoficjalnych informacji proponują po 20 zł za papiery TP SA. Nie wiadomo więc, czy rozmowy zakończą się sukcesem.
Jeszcze niedawno Ministerstwo Skarbu podtrzymywało zamiar przeprowadzenia oferty publicznej do końca września, twierdząc, że może w ten sposób sprzedać wszystkie pozostałe papiery. Przygotowania prowadzono pełną parą, choć analitycy powątpiewali w możliwość wprowadzenia na giełdy tak dużej puli akcji (30 proc. TP SA jest warte według aktualnego kursu giełdowego około 6 mld zł).
W środę resort niespodziewanie rozesłał komunikat, w którym czytamy: "Ministerstwo Skarbu Państwa wspólnie z doradcą prywatyzacyjnym po przeprowadzeniu wnikliwej analizy sytuacji na międzynarodowym rynku kapitałowym oraz na Giełdzie Papierów Wartościowych wystąpi do Rady Ministrów z wnioskiem o wyrażenie zgody na przedłużenie do końca grudnia 2001 terminu realizacji oferty publicznej akcji TP SA".
Resort podał też w komunikacie, że dalej rozmawia z konsorcjum France Telecom i Kulczyk Holding w sprawie bezpośredniego zakupu dodatkowego pakietu akcji.
- Myślę, że FT podziela nasze stanowisko. Przeprowadzenie w takich warunkach oferty publicznej nie byłoby korzystne. Tym bardziej że inwestorom należałoby zaproponować dyskonto - powiedział nam dyrektor departamentu spółek strategicznych w resorcie skarbu Karol Miłkowski.
Czy więc resort skarbu liczy, że w ciągu kilku miesięcy sytuacja na giełdach się zmieni? - A dlaczego nie? - mówi Miłkowski. - Nikt nie jest w stanie tego przewidzieć i każda inna data mogłaby również budzić wątpliwości - dodaje.
Zdaniem analityków decyzja Ministerstwa Skarbu o przedłużeniu do końca roku oferty publicznej TP SA nie powinna mieć większego wpływu na kurs spółki w dłuższej perspektywie. Po ogłoszeniu tej informacji kurs TP SA podskoczył o blisko 5 proc. w stosunku do wtorkowego zamknięcia, aby zakończyć sesję na poziomie 13,25 zł (wzrost o 2,7 proc.).
Decyzji o przesunięciu oferty publicznej można się było spodziewać, bo warunki do jej przeprowadzenia są bardzo niekorzystne. Ministerstwo Skarbu chce uniknąć odpowiedzialności i nie narazić się na zarzut zbyt taniej sprzedaży zasobów skarbu państwa. Teraz to już będzie problem następnego rządu.
Przypuszczam, że do oferty publicznej dojdzie dopiero w przyszłym roku. Pod koniec października będziemy mieli nowy gabinet, który zwykle nie ufa poprzednikom i długo analizuje ich posunięcia, nie podejmując ważnych decyzji.
W tym roku nie należy się też spodziewać poprawy na rynkach - bessa się jeszcze nie skończyła, a nawet jesteśmy w trendzie spadkowym.
Uważam, że nie dojdzie również do porozumienia Ministerstwa Skarbu z Francuzami, bo polityczne koszty sprzedaży akcji poniósłby obecny rząd, a korzyść w postaci pieniędzy zyskałby przyszły gabinet.
[Podpis pod fot./rys.]
Akcjonariusze TP SA