Łączenie przez podział
Piąty Kongres SKL nie zaskoczył ani członków Stronnictwa, ani obserwatorów. Podjął decyzje, które de facto delegaci na kongres podjęli już dawno. Podczas debaty nikt nikogo nie próbował przekonywać do swoich racji - wszyscy tylko przedstawiali argumenty za swoim wyborem.Rokita zostaje w PO
I tak z SKL rozstał się dotychczasowy prezes Stronnictwa Jan Maria Rokita. Wybrał PO jako ugrupowanie, w którym będzie realizował swoje marzenie o powstaniu centroprawicy. Nowym prezesem został Artur Balazs, a Stronnictwo w drugim dniu kongresu połączyło się z PPChD i utworzyło nową partię pod nazwą SKL - Ruch Nowej Polski. Wiceszefem został Janusz Steinhoff, wicepremier w rządzie Jerzego Buzka. Uchwała o połączeniu się została przyjęta przez aklamację.
Balazs ma w planach rozmowy integracyjne z UW, RS AWS oraz ZChN. Wymienił także PO i PiS. - Jest tylko jeden warunek - zastrzegał - każdy, kto chce w tym pomyśle uczestniczyć, musi wyzbyć się własnych ambicji. Ten warunek dotyczy wszystkich.
Gość kongresu, były premier Jerzy Buzek liczy, że kongres RS AWS (odbędzie się za dwa miesiące) zdecyduje o integracji z SKL. Także inny gość, szef UW Władysław Frasyniuk deklarował wspólną z SKL przyszłość. Na razie - koalicję w wyborach samorządowych. Zastrzegł jednak, że "nie ma możliwości, by UW przestała istnieć". Na kongresie byli także Krzysztof Piesiewicz (RS AWS) oraz Waldemar Pawlak (PSL).
Na kongres nie przybył Jarosław Kaczyński, jeden z liderów PiS. Na swojej konferencji prasowej tłumaczył, że prawicy nie powinien łączyć ktoś, "kto rządził źle". Chodziło mu o Steinhoffa, z którym jego brat Lech był w konflikcie w gabinecie Buzka.Współpraca z PO nie może być realizowana
Powodem rozejścia się dróg konserwatystów jest PO. Gdy powstała rok temu, przeniosło się do niej wielu członków Stronnictwa. W kwietniu na nadzwyczajnym kongresie zapadała decyzja o współpracy w wyborach parlamentarnych. Współpraca okazała się trudna, "trzej tenorzy" bowiem kilka razy złamali wcześniejsze ustalenia i wielu członków SKL poczuło się oszukanych, w tym m.in. Balazs i szef rady politycznej Aleksander Hall. I dlatego w sobotę przytłaczającą większością głosów delegaci przyjęli uchwałę, że ścisła współpraca z PO "nie może być dalej realizowana".
Hall tłumaczył, dlaczego doszło do tego, że członkowie SKL muszą wybierać - z Platformą czy z SKL. - Nie nastąpiło to, czego oczekiwałem - budowanie wspólnoty politycznej. Nie ukrywam, że liczyłem na więcej, żałuję, że tak się nie stało. Dzisiejsza nasza sytuacja to wynik rozczarowania i zawodu - mówił Hall.
Czy oznacza to rozłam w SKL? Na razie SKL opuścili wszyscy członkowie klubu parlamentarnego PO - ok. 20 osób. Bronisław Komorowski ocenia, że zwolennicy PO stanowią blisko jedną trzecią wszystkich członków SKL. Współpracownicy Rokity szacują, że nawet co najmniej połowa członków Stronnictwa może przenieść się do Platformy. Na razie wiadomo, że zwolennicy PO stanowią większość np. na Pomorzu, w woj. świętokrzyskim i w Małopolsce. Ile ostatecznie osób wyjdzie z SKL, okaże się po kilku tygodniach.Rozwód z kulturą
Balazs był jedynym kandydatem na prezesa. Poparło go 668 delegatów na 743 głosujących. Przeciw było 73. Balazs tłumaczył, dlaczego wybrał budowanie centroprawicy nie z PO, ale wokół SKL - Platforma zawiodła nadzieje, nie udało się jej zgromadzić wokół siebie partii centroprawicowych. W rezultacie stała się formacją zamkniętą. - Dziś warto budować ten obóz wokół SKL. Gdybyśmy rozpłynęli się w Platformie, tobyśmy tę szansę przekreślili - argumentował Balazs.
Jednocześnie wyciągnął dłoń do Rokity i Platformy. - Nasze drogi nie rozchodzą się na zawsze, nie musimy konkurować ze sobą - powiedział. Gdy mówił, że liczy na to, iż Platforma będzie otwarta na inne ugrupowania, dostał gromkie brawa (chodziło mu o statut PO, który pełnię władzy w partii oddał w ręce parlamentarzystów Platformy, zamykając w ten sposób drogę do poszerzenia partii o członków innych ugrupowań).
Tak samo oklaskiwano go, gdy mówił, że choć chwilowo rozchodzą się drogi członków SKL i PO, to odbywa się to z wielką kulturą.
W tym samym pojednawczym duchu przemawiał Rokita. Najpierw wypunktował słabości SKL (w zeszłym roku wziął górę "duch permanentnego niezadowolenia") i zapowiedział, że wybiera przyszłość w Platformie ("bo nie wolno niszczyć tego, co jest, w imię niepewnej nadziei, że powstanie coś lepszego"), a potem zaapelował do kolegów, którzy wybrali przyszłość poza PO, by "tak czy owak dokonała się synteza, jeśli nie dziś, to w nieodległej przyszłości".
Bronisław Komorowski, członek klubu parlamentarnego PO, zaproponował podtrzymanie zasady podwójnego członkostwa w PO i SKL uchwalonej na zeszłorocznym kwietniowym kongresie. Pomysł wywołał gorączkową debatę. Jan Dworak nazwał go "idiotycznym". Poparł go m.in. nowy prezes SKL, choć podkreślił, że decyzja o podwójnym członkostwie powinna być wzajemna. Tymczasem statut PO podwójnego członkostwa nie przewiduje. Ostatecznie delegaci przegłosowali, że członkiem Stronnictwa "nie może być osoba należąca do innej partii".
[podpis pod fot./rys.]