Andrzej Przewoźnik, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, przyznaje, że będzie trudno dotrzymać terminu 20 lutego, ponieważ do tej pory władze Lwowa nie zgadzają się na zamontowanie na cmentarzu m.in. pomnika lotnika amerykańskiego i francuskiego piechura oraz napisu na płycie głównej o treści: "Nieznanym żołnierzom bohatersko poległym w walce o Polskę w latach 1918-20". - Na razie niewiele wiemy. Mam nadzieję, że sytuacja wyjaśni się po rozmowach ze stroną ukraińską planowanych na 12 lutego - mówi Przewoźnik.

"Gazeta" dowiedziała się, że jeszcze w grudniu władze obwodu lwowskiego (odpowiednik naszego województwa) robiły wszystko, by Cmentarz Orląt otwarto 20 lutego. Ich starania po raz kolejny zablokowała jednak rada miejska Lwowa, która zarządza cmentarzem. Radni zapewniają, że "generalnie nie są przeciwni otwarciu Cmentarza Orląt, ale nie chcą, by był on tak jak przed wojną panteonem chwały oręża polskiego". Wcześniej radni domagali się usunięcia z napisu na płycie głównej słów: "Nieznanym żołnierzom poległym w walce o niepodległość Polski". Ich zdaniem podważały one ukraińskie prawa do Galicji. By uśmierzyć niepokoje lwowian, w grudniu w czasie obrad Komitetu Konsultacyjnego Prezydentów RP i Ukrainy w Kijowie zrezygnowano ze słowa "niepodległość". Nie wiadomo, dlaczego lwowscy radni nie zgodzili się na ten kompromis.

Nieoczekiwanie radę miejską Lwowa poparł kilka dni temu szef administracji prezydenta Kuczmy Wołodymyr Łytwyn, z wykształcenia historyk, który podczas podróży do Iwano-Frankowska mówił o zmianie napisu na płycie głównej. Łytwyn proponuje, by na tablicy głównej Cmentarza Orląt znalazły się słowa: "Żołnierzom poległym na chwałę Polski", co jest nie do zaakceptowania dla Warszawy.

31 marca odbędą się wybory parlamentarne połączone we Lwowie z wyborami mera. Łytwyn stoi na czele proprezydenckiego ugrupowania Za Jedyną Ukrainę! i nie chce stracić głosów w Galicji, gdzie wciąż żywa jest pamięć o trudnych stosunkach polsko-ukraińskich przed II wojną światową. Wątek cmentarza będzie także wykorzystywany w kampanii wyborczej obecnego mera Wasyla Kujbidy, który stara się o ponowny wybór.

Znawcy spraw ukraińskich są zgodni, że jedyną osobą, która może wymusić na władzach Lwowa zgodę na otwarcie Cmentarza Orląt, jest prezydent Leonid Kuczma. Aleksander Kwaśniewski ma z nim rozmawiać w najbliższych dniach przez telefon.

DLA GAZETY

Jestem bardzo zdziwiony, że we Lwowie znów robi się kampanię przeciwko otwarciu Cmentarza Orląt. We wtorek wydano na przykład oświadczenie podpisane przez lokalnych polityków i szefów organizacji społecznych, którzy występują przeciwko tworzeniu na Łyczakowie "panteonu chwały oręża polskiego". Pod oświadczeniem podpisał się zarówno deputowany z partii socjalistycznej, jak i skrajni radykałowie oraz mnóstwo nikomu nieznanych działaczy społecznych z terenu. To ludzie, którzy próbują wypłynąć na szersze wody, korzystając z takich skandali. Obawiam się, niestety, że do wyborów parlamentarnych i mera 31 marca atmosfera w tej sprawie będzie się jeszcze pogarszać. Nie wierzę, że za rządów obecnych władz miejskich uda się doprowadzić do otwarcia cmentarza.

NOT. MAW