O decyzji londyńskiego sądu pacjentka dowiedziała się z ekranu wideo zamontowanego w jej szpitalnym pokoju. Sąd, chroniąc jej prywatność, nazywał ją panią B. Wiadomo tylko, że ma 43 lata i jest niezamężną pracowniczką pomocy socjalnej. O prawo do umierania walczy od prawie roku z łóżka na oddziale reanimacyjnym.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp