Film wciąga nas w wir czterodniowych przygotowań do pendżabskiego ślubu. "Nie znam nawet połowy gości!" - skarży się pan młody. Wzdychamy ze zrozumieniem. Jakby nie dość było dwunastu głównych postaci i pięciu wątków, na ekranie eksploduje feeria kolorów i melodii. Trudno ogarnąć ten chaos. Ale łatwo dać mu się uwieść.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp