Mam autorytet - mówi o sobie 42-letni Andrzej K. pseudonim "Pershing", tłumacząc, dlaczego ludzie zwracają się doń o pomoc w odzyskiwaniu długów. "Pershing" z Ożarowa Maz. pod Warszawą to symbol zorganizowanej przestępczości. Na początku lat 90. uważany był przez policję i media za bossa tzw. Pruszkowa. Od 1983 r. nie pracuje. Przyznaje się, że w PRL żył z nielegalnego hazardu, nie przyznaje się, że kontrolował nielegalnego totka na warszawskich Wyścigach. Jaka była jego rola w najpotężniejszej w Polsce pruszkowskiej grupie przestępczej, słynącej m.in. z bandyckich napadów na tiry, ściąganiu haraczy z restauracji i agencji towarzyskich, egzekucji długów, a prawdopodobnie kontrolującej też część rynku narkotykowego, dokładnie nie wiadomo.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp