Agata i Grzegorz uciekli od nieuczciwego pracodawcy w Hiszpanii. Nie znali języka, nie mieli pieniędzy na powrót do Polski. Dotarli do najbliższego konsulatu honorowego RP w Walencji. - Pracownica mówiła po polsku. Powiedziała nam, że to nie organizacja charytatywna, więc pomóc nie może. Odesłała nas do konsulatu generalnego w Barcelonie - opowiada pan Grzegorz.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp