Chaos na miejscu tragedii
Niemiecka telewizja informacyjna N-TV od niedzielnego popołudnia pokazywała niemieckich ratowników z prywatnej firmy MKT. W czerwonych kombinezonach spacerowali wraz z psami korytarzem jednego z katowickich hoteli. Na Śląsk przylecieli prosto z Monachium, chcieli pomóc penetrować ruiny zawalonej hali targowej. Polacy odrzucili ich ofertę. Podobną negatywną odpowiedź otrzymała grupa ratowników z Kolonii oraz członkowie Sztafety Ratowniczej Inntal z Gars w Bawarii. W sumie z kwitkiem odprawiono kilkudziesięciu niemieckich ratowników. - Powiedziano nam, że jesteśmy niepotrzebni, choć polscy ratownicy mieli do dyspozycji tylko trzy psy tropiące, które były całkowicie wyczerpane - mówi dziennikarzowi internetowego serwisu "Der Spiegel" Kurt Schmallwieser, szef ratowników z Gars. On i jego ludzie w Katowicach byli już w sobotę o północy.
4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.