Wywiad ze świętym Marcinem
Koń miał podejść do prezydenta Grobelnego, a święty Marcin, czyli ja, miał odebrać klucz do miasta. Koń ruszył, ale nagle tuż przed Grobelnym zaczął się cofać - opowiada Tadeusz Wojtyniak, który dwa lata temu wcielił się w świętego
4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.