Urząd bez urzędników Nie ma chętnych do dzielenia euro
Przez najbliższych siedem lat Dolny Śląsk będzie miał dwa razy więcej unijnych pieniędzy niż dotychczas. Teraz jednak to urzędy marszałkowskie będą rozpatrywać wnioski o ich przyznanie, a nie - jak było do tej pory - Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. By sprawnie obsłużyć wnioskodawców, potrzeba kompetentnych urzędników, na Dolnym Śląsku - ok. 150. Urząd marszałkowski rozpoczął ich nabór pod koniec ubiegłego roku. Zatrudnił ok. 70 osób. W marcu miał przyjąć kolejnych 89. Niewiele z tego wyszło. Urząd nadal szuka obsady aż na 83 stanowiska. Powód takiego stanu rzeczy jest banalny - większość chętnych nie spełnia stawianych wymogów. Potrzebni są ludzie z doświadczeniem. Wielu kandydatów go nie ma. Ponadto oferta marszałka jest nieatrakcyjna finansowo. Andrzej Łoś, marszałek województwa, przyznaje, że trudno przyciągnąć wykwalifikowanych pracowników za urzędniczą stawkę. - Nie ma się co dziwić, że nie chcą na okresie próbnym pracować za 2100 zł brutto.
4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.