- Kiedyś musiałem rąbnąć łokciem kobietę, która wypadła z jachtu. To czasem jedyny sposób, by wytrącić tonącego z szoku - opowiada Zbigniew Kurowicki, prezes Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp