Jak trafiłaś na pierwszy dach? - Znajomi zaprosili mnie na grilla. To było dziewięć lat temu, właśnie zamieszkałam na Brooklynie, który nie był jeszcze tak modny jak dziś. Mieszkali tam imigranci, różne podejrzane typki, jednym słowem - ciekawe towarzystwo. Grill miał być na dachu - to było pierwsze zaskoczenie, bo to był zwykły dach pokryty papą. A zaraz potem odkryłam, że prawie na każdym budynku coś się dzieje - ktoś ćwiczy jogę, ktoś hoduje gołębie, ktoś inny robi imprezę dla przyjaciół. Na dach wychodzi się, żeby uśpić dziecko albo pojeździć na rowerze, jeśli jest wystarczająco duży. Zaczęłam te miejsca fotografować.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp