Sukces ciążowych ubrań olsztynianki
ANNA GÓRALSKA-BIELSKA: Na początku wyglądało to na krótkotrwałą przygodę. W 2003 r. byłam w ciąży, pracowałam jako tłumaczka i kiedy pojawił się brzuszek, nie bardzo miałam się w co ubrać. W Olsztynie butików z odzieżą ciążową było jak na lekarstwo. Funkcjonował jedynie sklep, w którym można było kupić ubrania ciążowe i ubrania dla puszystych pań. Jedne od drugich niewiele się różniły. Tymczasem w ubraniach ciążowych nie chodzi o to, aby były duże, tylko o to, by "rosły" w tych miejscach, gdzie faktycznie powiększa się sylwetka, czyli w brzuchu i biuście. Jeżeli kobieta w ciąży założy ciuch o kilka rozmiarów za duży, wygląda na kilka rozmiarów większą. Ponieważ chciałam wyglądać jak normalna kobieta, a odpowiedniej oferty nie mogłam znaleźć, zaczęłam sama projektować odzież i nosić te projekty do zaprzyjaźnionej krawcowej. Uszyte ciuchy podobały się nie tylko mnie, ale i moim koleżankom. Wtedy stwierdziłam, że skoro na rynku jest nisza, to spróbuję je sprzedać w internecie. I tak to się zaczęło.
4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.