Start-upy spod rosyjskich bomb
- Gdy zaczynały wyć syreny, ludzie schodzili z laptopami do bunkrów i do kanałów i pracowali dalej - opowiada Dmitry Vartanian, prezes funduszu inwestycyjnego SID. - Przyznam, że na początku, po 24 lutego, nie wiedzieliśmy, jak będzie wyglądała nasza przyszłość, przez pół miesiąca priorytetem było bezpieczeństwo. Ale potem decyzja była dość łatwa. Zadzwoniłem do inwestorów funduszu, którzy powiedzieli, że z ich punktu widzenia nic się nie zmienia w kwestii chęci do inwestowania i nie wycofują pieniędzy, więc wzięliśmy się do roboty.
4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.