Swoich się nie zostawia
Trzy chleby, masło, olej, jajka, dwa opakowania sera żółtego, parówki paczka XXL, mięso i koniecznie kruche ciastka. Gdy 53-letnia Natasza Jazepczuk wybiera się do sklepu po zakupy na śniadanie dla rodziny, nie zabiera ze sobą reklamówek. Trudno byłoby przy jej wzroście 1,5 m i ledwie 53 kg wszystkie je udźwignąć. Dlatego tuż obok drzwi wyjściowych stoi pod ręką fioletowy wózek, z którym łatwiej obrócić do domu z dyskontu. Choć dom w jej przypadku to kwestia umowna, jest nim obecnie ośrodek dla uchodźców przy ul. Kasprzaka 22, przyjmujący migrantów na długoterminowy pobyt w Warszawie.
4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.