Letni zamek
Stało się to możliwe dzięki przemianom politycznym w Polsce i w Czechach, zapoczątkowanych w głośnych latach 80. XX w. Jednym z efektów zmian była rosnąca powoli, lecz systematycznie, liczba przejść granicznych na naszej południowej granicy.
Uroda skalnych miast
Prawdziwa turystyczna "kariera" małej wioski Adrszpach rozpoczęła się w 1824 r. od wielkiego nieszczęścia. Był nim ogromny pożar, który szalał wśród okolicznych skał przez wiele tygodni. Ogień zniszczył roślinność i nie oszczędził zwierząt. Ale odsłonił za to imponujące formy skalne. Kiedy tylko można było już wejść między skały, pierwsi odważni zagłębili się w długie i kręte skalne labirynty. Liczba turystów zwiększała się z każdym sezonem. Niemcy, Czesi i Polacy podziwiali wspaniałe formy skalne oraz... potwierdzali swój pobyt w skalnych miastach w specyficzny, dziś już niedopuszczalny sposób. Na najbardziej charakterystycznych skałach widoczne są liczne napisy uczynione przed ponad stu laty przez Niemców, Polaków i Czechów. W taki właśnie sposób przeszli do historii m.in. Hafftstein z Łodzi i Zoellner z Breslau.W Mysiej Dziurze
Na wileńskiej Rossie
Tu kończyły się ziemskie drogi wielu pokoleń Polaków, Litwinów i Białorusinów. Tu znajdują się mogiły żołnierzy, którzy zdobywali Wilno dla Polski. Tu wreszcie spoczywają Litwini, którzy w 1919 i 1920 r. bronili Wilna przed Wojskiem Polskim. Jak na wielu innych żołnierskich cmentarzach, groby niegdysiejszych nieprzyjaciół i wrogów znajdują się obok siebie.Jak Polak z Litwinem
Listopad w górach
Jednak nie każdy może i chce wędrować po górach jesienią. Bo to i czasu mniej, i pogoda nie zawsze sprzyjająca. Listopadowe dni sprzyjają za to refleksjom. Nie uwolnimy się od nich zwłaszcza wtedy, gdy na swej jesiennej trasie spotkamy krzyż lub kamienny pomnik tkwiący tuż obok górskiego szlaku. Miejsc takich jest w górach wiele, tym więcej, im wcześniej rozpoczęto penetrację danego pasma. Wiele krzyży i pomników świadczących o ludzkich dramatach jest w stosunkowo niewysokich Sudetach i Beskidach. W takich miejscach, upamiętniających dawną lub zupełnie współczesną tragedię, rzadko zobaczymy światełko, których pełno w listopadzie na miejskich cmentarzach. Czasem uda nam się odczytać tekst umieszczony na tabliczce, częściej o okolicznościach dramatu przeczytamy w przewodnikach. Każdy taki krzyż i pomnik powinien być także przestrogą dla współczesnych wędrowców. Nawet stosunkowo niskie góry wymagają od nas rozwagi i rozsądku. Nie wstyd wycofać się z trasy wtedy, gdy warunki nam nie sprzyjają.
Nadmiar kopii całunu
Mały i przytulny, jak większość czeskich miast, Broumov leży kilkanaście kilometrów za polsko-czeską granicą. Bogata przeszłość, liczne zabytki i specyficzna prowincjonalna atmo- sfera - to najkrótszy opis tego miasta. Najważniejszym zabytkiem miasta jest potężny, dominujący nad miastem klasztor benedyktyński. Celem turystów odwiedzających to urocze miasteczko jest też kościół św. Wojciecha. Właśnie w tym kościele nad kaplicą św. Krzyża w styczniu 1999 r. odkryto schowek, w którym znaleziono płótno i mocno zniszczony, lecz czytelny łaciński list podpisany przez arcybiskupa turyńskiego Juliusza Cesara Berginiego. List pochodzi z 1651 r. Z jego treści można się dowiedzieć, że płótno było darem dla opata benedyktynów Matousa Sobka. Dzisiaj w klasztornej sali podziwiać można kopię całunu oraz kopię arcybiskupiego listu.Całun Turyński