Lepsze torfowisko niż kolejny hipermarket
Chodzi o 380 ha łąk i pól wokół tzw. Potoku Zagórskiego. - W latach 70. planowano stworzyć tam park ekologiczny. Są tam czyste źródła, jeszcze niedawno mieszkały kaczki i jastrzębie - mówi Alicja Kurek, wiceprezes sosnowieckiej LOP.
Kilka lat temu niedaleko potoku został wybudowany hipermarket. - Po zmianach planów będzie mógł powstać następny, a wtedy cenny przyrodniczo teren po prostu zniknie - dodaje Kurek.
O tym, że teren rzeczywiście jest wyjątkowy, świadczy opracowanie, które przygotowało dla Sosnowca Polskie Towarzystwo Ochrony Przyrody "Pro-Natura". Opracowanie wymienia kilkanaście chronionych gatunków roślin, które rosną w okolicach potoku.
- Ale opracowanie wymienia w Sosnowcu aż 49 takich miejsc - broni pomysłu zmiany planów Wanda Orlińska, naczelnik wydziału ochrony środowiska sosnowieckiego UM. - Tymczasem nawet o wiele cenniejsze torfowisko w okolicy ul. Maczkowskiej, które chcieliśmy objąć statusem rezerwatu przyrody, najprawdopodobniej stanie się tylko użytkiem ekologicznym, czyli będzie miał o wiele niższy status, niż byśmy chcieli - dodaje Orlińska.
Władze miasta argumentują, że aby miasto się rozwijało, musi być miejsce na nowe inwestycje. W tej chwili w okolicy potoku znajdują się głównie pola uprawne. Po zmianie planów potok znajdzie się w strefie usługowo-wytwórczej. Władze miasta chciałyby też, żeby w przyszłości powstał tu kampus dla studentów sosnowieckich uczelni.
Adam Wieja, mieszkaniec Środuli, twierdzi, że podobnie jak większość jego sąsiadów chętnie widziałby w okolicach potoku park niż sklepy czy kampus. - Środula to typowe blokowisko, a w najbliższym parku władze miasta chcą zbudować stok narciarski. Niedługo nie będzie tu dokąd pójść na spacer - mówi Wieja.
- Każdy może przyjść do urzędu i przeczytać dokumenty dotyczące tej sprawy i wyrazić swoje zdanie - zapewnia Barbara Knapik z pracowni projektowo-urbanistycznej sosnowieckiego UM.
Przede wszystkim społeczeństwo ma prawo wyrazić swoje zdanie o każdym pomyśle władz miasta. Nawet jeśli ten teren nie jest jeszcze chroniony prawnie, a tylko wskazany jako cenny przyrodniczo, to trzeba dać ludziom możliwość działania, uaktywnienia się. Może miasto jest dopiero na początku drogi prawnej, ale z naszych doświadczeń wynika, że właśnie początek jest najważniejszy. Potem nagle okazuje się, że sprawy potoczyły się już za daleko, żeby je cofnąć.