Przyjechał do Francji, która była krajem tańszym, więc i łatwiej było w niej żyć komuś, kto nie miał zbyt dużo pieniędzy, i która sztandarowo buntowała się i nadal buntuje przeciw amerykanizacji życia. Ale - co może jest paradoksalne - choć Wharton żyje w kraju swoich przodków, to jednak otaczał się przede wszystkim amerykańskimi przyjaciółmi. Nigdy nie stracił kontaktu ze Stanami, gdzie mieszkali jego rodzice i rodzeństwo, a potem córka. To właśnie w Stanach w 1963 roku urządził pierwszą znaczącą wystawę swego malarstwa, która przyniosła mu niezłe dochody. To także tam zdobywał najpierw rynek wydawniczy.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp