Od środy codziennie przez trzy godziny pacjenci Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie zostają bez opieki pielęgniarek. - Roboty jest dwa razy więcej niż normalnie, a chorzy muszą czekać w kolejkach - irytuje się jeden z chirurgów. Personel powołuje się na pensje, jakie wywalczyli strajkujący lekarze, i też domaga się podwyżek - przynajmniej 400 zł. - Żołądki mamy takie same jak wszyscy - mówią pielęgniarki. Dyrekcja zgadza się na podwyżkę, ale jedynie o 200 zł. Co dalej? Dziś pielęgniarki usiądą do drugiej tury negocjacji z prezydentem miasta.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp