W IRLANDII NIE ZNAJDZIECIE JUŻ JAJKA
Nie wiem, jak to wygląda u was, ale Wielkanoc jest ulubionym świętem waszego Irlandczyka, jego ulubioną porą roku. Odłóżmy na bok kwestie religijne: panuje wtedy nastrój nadziei i życia, powtórnych narodzin, wszechogarniającego przeświadczenia, że twoje samopoczucie, jakkolwiek bywa marne - może się przecież poprawić. I niezależnie od tego, jak głęboko jesteś pogrążony, jedyny ruch, jaki ci pozostaje, to ruch w górę. Nie można też zapomnieć o czekoladzie. Życie jest dostatecznie brutalne i jeśli kawałek ciasta lub kieliszek whisky sprowadzą na twoją twarz uśmiech - tym lepiej. Wielkanoc wiele dla mnie znaczy - moja najstarsza urodziła się blisko Wielkanocy, a ten rok jest dla mnie w ogóle najlepszy. Przyjechała moja mama; miałem więc całą rodzinę wokół siebie. Patrząc jej oczami, zobaczyłem Polskę na nowo. Moje samozadowolenie odeszło na dalszy plan, a liczne walory waszego kraju ukazały się w trzech wymiarach.
4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.