- Chłopiec ma nieprawdopodobny mechanizm adaptacyjny. Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Utrzymał sobie czynność serca na minimalnym poziomie, ale wystarczającym, żeby niczego sobie nie odmrozić - mówi prof. Janusz Skalski, ordynator oddziału kardiochirurgii Szpitala Dziecięcego w Prokocimiu, gdzie trafiło dziecko. Gdy Adaś zapadł w hipotermię, jego serce biło raz na kilkadziesiąt sekund.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp