Ci ze skrzyżowania Alej i Reymonta są szczególni. Przychodzą "na myjkę" od kilku lat, nie tylko w wakacje. Bardziej zaniedbani od swoich kolegów z Czarnowiejskiej czy Kościuszki, zmęczeni i obojętni, pracują powoli i bez szczególnego zaangażowania, co rzadko zdarza się w tej profesji. Są za to bogatsi o szczególny rodzaj znieczulenia. Trzymają w rękach gałganki nasączone rozcieńczalnikiem. Dyskretnie chowają co jakiś czas usta w dłoń, jakby ziewali. Ich zapach zdradza jednak, że jest to senność szczególnego rodzaju. Wzrok od niej mętnieje, chód staje się niepewny, a przed oczami pojawiają się nieznane wcześniej kolory. Może woń spalin mniej wtedy dokucza?

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp