Poniedziałek to mój najtrudniejszy dzień. Wtedy ukazuje się "Gazeta Praca", a na biurku urywają się telefony. Dzwoni bezrobotna pomoc stomatologiczna z Kielc, by znaleźć jej pracę. Dzwoni bufonowaty absolwent z Warszawy, wściekły, że ja mam pracę, a on nie - chce mi udowodnić, że jest do niej lepiej przygotowany. Dzwonią doradcy personalni, proponując jakiś temat, i kobiety, którym duże, prężnie się rozwijające firmy nie pozwalają wrócić do pracy po urlopie wychowawczym.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp