Podczas cogodzinnego obchodu wszystkich podłóg Puszek znalazł leżący w kącie klej (jak się zgubił, to wszędzie go szukałyśmy!) i... zjadł go. Ponieważ ten (wredny!) szybko zasycha, zlepiły się psu pazurki na obu przednich łapkach. Warstewka zaschniętego kleju zaatakowała też Puszkową szczękę i język... Koszmar! Ze względów estetycznych nie napiszę, jak go odlepiałyśmy (choć było bezkrwawo). Napiszę jednak o wzrastającej (naszej - ludzkiej) rozpaczy. Bo Puszek nic nie je...

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp