To właśnie dzięki McLuhanowi nazywamy dziś świat "globalną wioską". Ten kanadyjski literaturoznawca, wielbiciel Joyce'a, do którego dzieł (najchętniej do "Finnegans Wake") w swych pracach nawiązuje, jako pierwszy uświadomił światu, że gwałtowny rozwój środków komunikacji ma większy wpływ na postrzeganie rzeczywistości niż cały dorobek literacki ludzkości. McLuhan był przekonany, że poziom nacjonalizmów i temperatura napięć międzynarodowych wzrastały niepowstrzymanie od XVI wieku, równolegle do rozwoju druku. Rozumiał to już Napoleon, mówiąc, że: "Trzy gazety groźniejsze są niż tysiąc bagnetów". W 1831 roku Lamartine pisał: "Od dziś jedyna książka, która może istnieć, to gazeta". A jednak książki istnieją i nic nie wskazuje na to, by miały zniknąć, choć sam McLuhan pisał, że oto właśnie kończą się czterechsetletnie dzieje książki.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp