Jeśli ojczyzną pisarza jest język, to Antonio Tabucchi jest renegatem i to ochoczym. O ile taki Józef Korzeniowski zaczął pisać po angielsku niejako z przymusu, o tyle Tabucchi porzuca włoszczyznę dla szeleszczącego języka portugalskiego (z "Niewolnicy Isaury" pamiętamy, że szeleści się w tym języku jeszcze bardziej niż w polskim) całkiem dobrowolnie. Włoski pisarz zdradza swój język z miłości do języka innego. Widocznie język włoski dał autorowi "Snów o snach" już wszystko i dlatego szuka innych podniet. Czy ten nowy związek jest szczęśliwy, trudno mi wyrokować, bo nie wiem, jak brzmi "Requiem" po portugalsku, domyślam się jedynie, jak brzmieć chce, i czytam je w polskim przekładzie ze zrozumieniem i nieufnością zarazem, bo nie wiem, czy taka zdrada przynosi prawdziwie nowe rozkosze.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp