Litera "r" i wiązka trawy
Małżeństwo to jak wiadomo instytucja tradycyjna, okazuje się jednak, że nieocenioną kopalnią informacji jest Internet. Zaglądam na stronę www.serduszko.pl. Dowiaduję się, że lepiej nie brać ślubu w poniedziałek i piątek. Bo "od poniedziałku nie warto zaczynać", a w "piątek zły początek". Zgadza się, konia z rzędem temu, kto właśnie w te dni zobaczy na ulicy samochód obwieszony balonikami.
Oczywiście trzeba też odszukać w nazwie miesiąca wiadomą literkę. Sprawdzam tegoroczne dane Urzędu Stanu Cywilnego w Lublinie. W sierpniu rekordowa liczba ślubów: 301 (konkordatowych, cywilnych oraz wpisanych aktów zagranicznych). W sierpniu 301, a w lipcu zaledwie 196 par rozpoczęło pożycie małżeńskie. - Może lubią ciepłą, ale nie upalną pogodę - zastanawiamy się z panią z USC.
Wracam do Internetu. Okazuje się, że w kościele i na sali weselnej młoda para powinna wykazać się wzmożoną czujnością.
Nie ma siły, jeżeli pani młoda zakryje rąbkiem sukni but małżonka, to ten nawet nie wyjrzy spod pantofla. Ale jeżeli jest sprytny i wsunie obrączkę do końca palca ukochanej, to on będzie szefem w tym związku. I oczywiście, kto kogo "okręci" odchodząc od ołtarza, ten będzie górą. Warto wcześniej potrenować.
Okazuje się, że złym znakiem jest wypuszczenie z ręki obrączek. Podnosi je wyłącznie ksiądz ("Tylko pamiętaj Rafał, nie dotykaj obrączek na podłodze!" - przypominała mi, czyli "starszemu", pewna zdenerwowana pani młoda).
Jeżeli ktoś pomyśli "co za przaśne zwyczaje", może wyjechać do Afryki. Tam jego dłoń połączą z dłonią wybranki wiązką trawy. W jej włosy wplotą muszle ślimaków. Albo do Rosji. Toast za zdrowie małżonki wzniesie jej pantofelkiem.