Czerwona i w paski
Wypełniający pierwszą część wieczoru "Mozart i Salieri" Nikołaja Rimskiego-Korsakowa nie udał się pod żadnym względem. Dwuosobowa opera, pozbawiona efektownych arii, skupiona na słowie, będąca w gruncie rzeczy serią recytatywów i melodeklamacji, małe miała szanse zaistnienia na dużej scenie. Śpiewana po niemiecku (spektakl został przygotowany w koprodukcji z festiwalem w Niemczech i przeznaczony jest na eksport), zatraciła pierwotny wyraz.Taka opera wymaga
4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.