Pan Tomasz Sawicki z Olsztyna znalazł psa w bardzo nietypowych okolicznościach: jechał samochodem ul. Sikorskiego, kiedy zwierzak wyskoczył z bagażnika jadącego przed nim auta. - To było we wtorek ok. 19 na wysokości Reala - opowiada. - Jadąc z Jarot w stronę miasta, zauważyłem, że bagażnik jadącego przede mną samochodu jest uchylony, nagle pokazał się tam czarny łepek psa, a potem zwierzę wyskoczyło na ulicę. Zatrzymałem się, żeby zabrać psa. Jego właściciel nie zauważył zguby i odjechał. Jestem pewien, że piesek nie został wyrzucony, tylko sam przez nieuwagę wyskoczył z auta.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp