Piszę tu czasem o ludziach zmarłych, a że "rodzina, bądźcie pewni, także ludzie, chociaż krewni" (Fredro), więc niech będzie tu też o mojej siostrze. Starszej siostrze. Mimo różnicy wieku łączyło nas wiele. Chodziliśmy razem w góry oraz mieliśmy podobny zawód: pisanie. Co prawda każde z nas wybrało inny temat. Mój jest niektórym raczej znany, temat Ireny mniej, bo wolała badać fakty, niż błyskać piórem. Pracowała najpierw na Uniwersytecie Wrocławskim jako socjolog, zrobiła tam doktorat, ale jakoś nie mogła przekonać się do marksizmu, więc jak Kuba Panu Bogu, tak Pan Bóg Kubie, czyli wyleciała z hukiem. Po paru latach jednak przygarnął ją PAN: tworzący się tam Instytut Historii Kultury Materialnej. Wybrała sobie dziedzinę tym razem mało polityczną: historię odzieży oraz techniki jej produkcji. Swymi książkami na ten temat zyskała uznanie międzynarodowe.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp