Warto zwrócić uwagę na postać Wincentego Ronisza - to już klasyk polskiego dokumentu historycznego. Zaczynał w latach 60. głośnymi filmami o bitwie o Anglię, o gen. Sikorskim, o Monte Cassino, wyświetlanymi w kinach jako dodatki (często dla tych dodatków chodziło się na film). Filmy Ronisza były czymś wyjątkowym i ówczesna publiczność natychmiast się na nich poznała. Podczas gdy partyjni nacjonaliści spod znaku "Grunwaldu" chętnie uderzali w narodowe tony, Roniszowi udało się połączyć dokumentalną rzetelność z czystym tonem patriotycznym, nie skażonym propagandą. Kiedy po latach obejrzałem świetny, pełnometrażowy "Wymarsz" Ronisza (1988) o legionach Piłsudskiego, pomyślałem, że ten reżyser jakimś cudem przechował w sobie mentalność piłsudczykowską, do której chętnie się dziś odwołujemy, ale która pozostaje czymś egzotycznym.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp