Ratunek wysokiego ryzyka
Rafał do dziś pamięta tę pięść na swojej twarzy. - Było przed północą. Uzupełniałem leki w karetce. Słyszę, że od strony kierowcy otwierają się drzwi. Patrzę, a tam pacjent. W sekundzie dostałem w twarz. Nie wiem, skąd, ale pojawiła mi się myśl, że może być ich więcej. Schowałem się w karetce. Po kilku sekundach wyskoczyłem. Upadłem, zza pleców usłyszałem śmiech. Potem okazało się, że złamałem kość śródstopia.
4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.