I wtargnąłem na scenę!
Grzegorz Potocki: Oczywiście, pracując poprzednio w Teatrze Wielkim, mnóstwo razy występowałem na scenie. Wiedziałem, że może mnie to spotkać także w Teatrze Tańca.
- To rzeczywiście specyficzna rola i muszę powiedzieć, że za każdym razem zaskakuje ona i widzów, i tancerzy, którzy do ostatniej chwili nie wiedzą, co tym razem przygotuję - a nawet dyrektor Wycichowską. Ona wymyśla postać, ja czasem coś podpowiadam, ale kostiumy i rekwizyty to moje pomysły.
- W Olsztynie grałem Hamleta, w Bytomiu uczestnika warsztatów tanecznych, w Gdyni byłem kapitanem statku, a także górnikiem, złodziejem, grabarzem.
- Graliśmy w Rudzie Śląskiej. Zatrzasnęły się drzwi, nie było klamki. Nie wiedziałem, co mam zrobić, więc użyłem siły fizycznej, wyważyłem drzwi i wtargnąłem na scenę.
- "Transss..." jest jak wino - im starszy, tym lepszy. Ważny w nim jest i taniec, i gra aktorska. Ja skupiam się na swojej roli, żeby jak najlepiej wypaść. Nie mam szkół, ale chcę dorównać zawodowcom.