Pani Hanson, sklepikarka, matka czwórki dzieci, zagrała z powodzeniem na prostych resentymentach żywionych po cichu przez część Australijczyków do emigracji azjatyckiej i Aborygenów. Nie zawracając sobie głowy poprawnością polityczną, mówiła również, że nielegalni azylanci nie zasługują na żadne względy, bo chcą się wepchać przed kolejkę kosztem legalnych imigrantów. Niektórzy obserwatorzy zauważali, że ten ostatni wątek przechwycił w ubiegłym roku przed wyborami premier John Howard. Nie wpuścił uchodźców z frachtowca "Tampa" na australijski ląd i wygrał wybory. Część elektoratu Hanson przerzuciła się na liberałów Howarda. Pauline Hanson schodzi ze sceny na cztery miesiące przed rozpoczęciem wytoczonego jej procesu. Będzie odpowiadać przed sądem w Brisbane za oszustwa przy rejestracji partii i zbieraniu funduszy wyborczych.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp