Tak właśnie pozbawiliśmy mowę publiczną jej funkcji ostrzegawczych. Dla wielu ludzi głos ministra Jarosława Bauca i garstki ekonomistów to kolejna odsłona znanej gry w strachy. Reakcje środowisk politycznych wzmacniają taki pogląd. Gdy Ministerstwo Finansów ogłosiło, że mamy kryzys finansów, w Polsce zaroiło się od optymistów. Nie jest tak źle - mówią nawet ci, którzy, jak minister Jerzy Kropiwnicki, wcześniej twierdzili, że jest strasznie. Jak się okazuje, główny problem Polski to minister Bauc. Zbliżają się wybory, a on gada o cięciach. Taki niedobry człowiek. Toteż zamiast debaty nad budżetem politycy dyskutują o ministrze finansów - że nie rozumie polityki, przesadza, prowadzi własną kampanię polityczną. Pada też pytanie: jak mógł ujawnić stan finansów? Zdarzają się reakcje jeszcze ciekawsze. SLD postanowił zainteresować naród innym problemem i ogłosił: w Polsce są przekręty. Tak zrodziła się sugestia, że kryzys finansów spowodowali złodzieje z obozu rządzącego, zaś Sojusz jest niewinny. A przecież wszyscy, łącznie z SLD, przyczynili się do obecnego kryzysu. Jednak stwierdzenie tej prostej prawdy skazywałoby na uznanie własnej odpowiedzialności. W Polsce to się może przyśnić, ale nie ma prawa się zdarzyć. W sobotniej "Trybunie" Henryk Goryszewski - dziś w opozycji, wcześniej prominentny działacz AWS i szef sejmowej komisji finansów - ogłosił: "Skoro rząd doprowadził do takiej sytuacji, to niech rząd teraz zaproponuje cięcia". Ja zawsze ostrzegałem - wywodzi Goryszewski. Prawda, ostrzegał - przed strasznymi skutkami polityki Balcerowicza i dyscypliny budżetowej. Dziś Goryszewski nadal twierdzi, że miał zbawienne pomysły. Powiedziałbym, że przy jego bajaniach nawet opowieści barona Muenchhausena wydają się prostolinijne. Obserwuję gremialną ucieczkę polityków od odpowiedzialności i odwagi. Czy naprawdę sądzą, że nic nie muszą robić, bo jakoś się ułoży? Że w trudnych sprawach trzeba się obejść bez nich?

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp