Instytut Mickiewicza ma promować polską kulturę za granicą. Takie zadanie wymaga nie tylko budżetu, lecz także współpracy z wieloma resortami i rozeznania w zawiłościach dyplomacji. Można się zastanawiać, czy Instytut Mickiewicza działa źle czy dobrze, ale po co wciągać w międzynarodową promocję kultury lokalne Mazowieckie Centrum Kultury? Nawet jego szefowa nie pojmuje pomysłu ministra. O co więc w tym wszystkim chodzi? Zwykłe umysły tego nie ogarną. Panie ministrze, proszę o trochę litości dla nich.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp