Nie piszę tego po to, by przekonywać, jak jest świetnie. Najprawdopodobniej w Sejmie zapanuje atmosfera demagogicznej burdy. Boję się tego spektaklu, gdyż i tak niewielu obywateli wierzy w sens publicznych debat. Teraz ta niewiara uzyska silne argumenty. Zarazem skrajne siły w Sejmie zastawią pułapkę na siebie i na rządzących. Gdy okaże się, iż Lepper i Macierewicz potrafią jedynie pieklić się i szukać wrogów, część wyborców pożegna się z nimi. Zostaną zwolennicy ich agresywnych ideologii. Zresztą już wielu radykalnych polityków zdobywało poklask, ale żaden nie zdążył nacieszyć się laurami - wyborcy szybko je odbierali. W trudnej sytuacji znajdzie się również SLD. Nie tylko dlatego, że skrajna opozycja będzie radykalizować rządzących. Zadziała też inny mechanizm. Tak silna obecność sił antydemokratycznych w Sejmie wyczuli obserwatorów na zachowania Sojuszu i Platformy. Te środowiska znajdą się w roli głównych strażników standardów demokracji i politycznej mądrości, zwłaszcza w sprawie integracji z Unią Europejską i finansów państwa. Dla obu formacji poprzeczka idzie w górę, bo każde odstępstwo od tych oczekiwań będzie oceniane już nie jako zwykły błąd, lecz jako dowód na deprawującą moc skrajności.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp