Przed wyborami komentatorzy - ja także - niepokoili się, czy Leszek Miller powściągnie apetyt swych działaczy na władzę. Nie chodziło nam tylko o widoczny ciąg na posady, lecz także o nasilający się głos partii: "Zrobimy, co chcemy". Wtedy Miller sprzeciwiał się takim postawom, ale i jego ogarniały wątpliwości, czy potrafi poskromić kolegów. Był to dylemat polityka państwowego, który wie, że interes kraju bywa nie do pogodzenia z partyjnym punktem widzenia.

To tylko fragment artykułu. Aby czytać dalej, kup dostęp poniżej.

4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.

Kup dostęp