Tajemniczy zgon zausznika
Ochroniarze Sadżai usłyszeli wczoraj rano dwa strzały. Gdy wpadli do gabinetu szefa, jego ciało zwisało bezwładnie z fotela. Jeszcze żył. Natychmiast odwieziono go do szpitala. Zmarł na stole operacyjnym. Wkrótce do szpitala przyjechał prezydent Eduard Szewardnadze, by pożegnać się ze swym najbliższym współpracownikiem. 60-letni Sadżaja był prawą ręką Szewardnadze, jeszcze gdy ten rządził komunistyczną Gruzją przed wyjazdem do Moskwy w latach 80. na stanowisko szefa dyplomacji ZSRR. W niepodległej Gruzji Sadżaja znów zaczął towarzyszyć swemu patronowi. Siedem lat temu Szewardnadze mianował go szefem Rady Bezpieczeństwa, który nadzoruje resorty siłowe.
W zeszłym tygodniu jeden z parlamentarzystów Borys Kakubawa oskarżył Sadżaję o udział w tajemniczym morderstwie prezydenta Zwiada Gamsachurdii w 1994 r. oraz planowanie innych skrytobójstw. Sadżaja odrzucił zarzuty i oskarżył Kakubawę o oszczerstwo. Na tym nie skończyły się jednak kłopoty zausznika Szewardnadzego. Do mediów dotarły informacje, że jest homoseksualistą, co w Gruzji, w której panuje kult męskości, jest wielkim ciosem dla polityka. Szewardnadze oświadczył jeszcze w szpitalu, że nie ma wątpliwości, iż samobójstwo Sadżai to efekt nagonki na niego.
Jeszcze w piątek Sadżaja prowadził w Tbilisi rozmowy z szefem rosyjskiej FSB gen. Nikołajem Patruszewem o wspólnej walce z terrorystami w Wąwozie Pankiskim. Rosjanie twierdzą, że w tej północnej enklawie Gruzji ukrywają się partyzanci czeczeńscy oraz wspierający ich arabscy najemnicy związani z al Kaidą. Słaba armia gruzińska rzadko zapuszcza się w tamte rejony. Wąwóz Pankiski stał się w ostatnich latach kanałem przerzutowym broni i zaopatrzenia do Czeczenii. Musieli o tym wiedzieć szefowie gruzińskich resortów siłowych, w tym także Sadżaja. Moskwa od wielu miesięcy przekonuje Tbilisi, że sama zrobi porządek w Wąwozie Pankiskim, jeżeli Gruzja wpuści tam armię rosyjską. Szeward- nadze nie chce się na to zgodzić, bo obecność wojsk rosyjskich ograniczyłaby niepodległość Gruzji.
By odeprzeć zarzuty Rosjan, że Gruzja nie radzi sobie z terrorystami, Szewardnadze powiedział tydzień temu, że może poprosić o pomoc USA. - Wąwóz ten jest od dawna przedmiotem troski USA - potwierdził Richard Boucher, rzecznik Departamentu Stanu. Zaraz jednak dodał, że Amerykanie mogą służyć pomocą techniczną i szkoleniem armii gruzińskiej do walki z terrorystami, ale nie wyślą tam wojsk.