"ŚWIĄTECZNA" KRZEPI
Debata wokół książki "Kapuściński non-fiction" przenosi się na ogólniejszy poziom. Na przykład: granice prawdy i fikcji w reportażu. Paweł Goźliński, szef "Dużego Formatu", tłumaczy, czego reporterowi nie wolno i dlaczego ma prawo posługiwać się formą wybiegającą poza realistyczne odwzorowanie tego, co widział. To wizja krzepiąca, gdyż jednoznaczna w stwierdzeniu: reporterowi nie wolno kłamać. Ale chyba zbyt optymistyczna, kiedy Goźliński pisze, że gdy reporter zbacza ze ścieżki prawdy, "nawet forma zaczyna krzyczeć: kłamię!". Większości wyrobionych czytelników zapewne intuicja coś takiego podpowie, ale zawsze mnie zadziwia, jak wielu bierze za dobrą monetę rzeczy najbardziej nieprawdopodobne. Wcześniej zresztą Goźliński sam przyznaje: "Czytelnik nie wie, czy nie ulega manipulacji". Tak naprawdę oprócz bezlitosnego fact-checkingu, jaki stosują niektóre anglosaskie redakcje, nawet na poziomie przygotowywania tekstu do druku nie jesteśmy w stanie ocenić, czy reporter był wobec nas uczciwy. A którą redakcję w Polsce na coś takiego stać, nie tylko ze względu na koszty? Pozostaje tylko zaufanie do reportera.
4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.