"ŚWIĄTECZNA" KRZEPI
Mieszkamy z dwuletnią córką na podwarszawskiej wsi. Gdy jesteśmy w pracy, zostaje z ciocią. Najbliższy plac zabaw znajduje się trzy kilometry od nas, sala zabaw pod dachem - dwa kilometry. Gdy brakuje samochodu, odległość robi się poważna. W naszej wsi rozrywek dla dwulatków brak. Jeśli nie ma za dużo błota, można co najwyżej wyjść na spacer i spotkać inne matki, babcie i opiekunki z dziećmi, pospacerować sobie w kurzu. Można też pójść do domu pobawić się z jakimś rówieśnikiem, zwykle też jedynakiem albo jednym z dwójki. Na tym koniec.
4 miliony tekstów od 1989 roku.
Zyskaj dostęp do archiwalnych treści "Gazety Wyborczej".
Znajdź historie, których szukasz.